Przejdź do głównej zawartości

Tęsknota nigdy nie gaśnie...



Nie lubię jesieni, a zwłaszcza listopada. Drzewa zrzucają liście i zostają tak samo nagie, jak nasze życie po stracie bliskich. Ich szelest pod nogami zawsze przywoływał we mnie nieuzasadniony smutek, jakąś tęsknotę za czymś, co przeminęło i nigdy już nie powróci...

Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, ani opisać tego uczucia... Dziś wiem, jak bardzo śmierć bliskiej osoby potrafi zakłócić rytm naszego życia. Robi spustoszenie w sercu i zadaje nie do zniesienia ból. W miarę upływającego czasu, pozornie godzimy się z pustym miejscem przy stole, z pozostawionymi na swoim miejscu przedmiotami, które przypominają nam naszych bliskich i powoli przechodzimy do dziennego porządku. Pozornie – bo rana w sercu nigdy nie zabliźnia się...



Zbliżające się Święto Zmarłych - to czas zadumy, w którym nasze myśli częściej biegną ku tym najbliższym, których nie ma już wśród nas. To czas refleksji nad kruchością i ulotnością ludzkiego życia. Być może ten dzień spowoduje, że zapalając świeczkę na grobie kogoś bliskiego, zatrzymamy się w biegu choć na chwilę. Bo tego dnia nie ma spraw ważniejszych...



Pochylając się nad kamienną mogiłą, wspominamy najpiękniejsze chwile życia swoich bliskich, krewnych i przyjaciół. Zatrzymujemy wzrok na rzeźbach, krzyżach i fotografiach zmarłych. Z wilgotnymi od łez oczami, uświadamiamy sobie, że na nas też przyjdzie kolej. Dołączymy do swoich bliskich i znajomych, z którymi przez lata budowaliśmy przyszłość, wymienialiśmy poglądy i doświadczenia. Ten dzień szczególnie nastraja do refleksji nad życiem i jego nieuchronnym przemijaniem.



Pamięć o zmarłych, szacunek dla nich, zewnętrzne wyrazy czci są na pierwszym miejscu. Ten moment refleksji jest nam bardzo potrzebny. Zastanawiamy się, jak potoczyłyby się nasze losy, gdyby nadal byli z nami. Wspominamy wspólnie spędzone chwile. Zastanawiamy się, czy oprócz rozpaczy i bólu już nic nie po nich nie pozostało? Pozostała pamięć. Ona jest najważniejsza. To ona pozwala nam współistnieć z tymi, którzy odeszli. To ich święto zmusza nas do spojrzenia za siebie i ogarnięcia serdeczną myślą ludzi, którzy byli nam bardzo bliscy, którzy nas kształtowali, mieli wpływ na nasze życie, albo tylko przez swoją obecność byli współuczestnikami naszej życiowej wędrówki. 


Kwiaty i znicze na grobach – to tylko symbol. W tym wszystkim najważniejsze są nasze myśli i wspomnienia. Odwiedzając groby bliskich, krewnych i przyjaciół – mamy wciąż poczucie nieodwracalności. Wyrzucamy sobie, że nie zawsze mieliśmy czas by ich wysłuchać, odwiedzić czy wesprzeć dobrym słowem. To przypomina o obowiązku, który tak pięknie wyraził ks. Jan Twardowski w jednym ze swoich wierszy: „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.



Odwiedzamy miejsca spoczynku nadszarpnięte zębem czasu. Często zaniedbane i zapomniane, milczące cmentarze. Przepełnione bólem i nie gasnącą tęsknotą. Po opuszczeniu ich i wkroczeniu w uliczny gwar, zapominamy o nich. Zapominamy tylko na pewien czas, bo kiedy znowu nadchodzi jesień, kiedy spadające liście szeleszczą pod nogami przywołując smutek i żal, kiedy zbliża się dzień pierwszy listopada – pojawiamy się w tych miejscach ponownie. I na nowo ożywają wspomnienia... Ale nigdy nie gaśnie tęsknota i ból za tym, co przeminęło i nigdy już nie wróci...












Komentarze

  1. Małgosiu bardzo ladnie to napisałas. Podsumowalś chyba mysli nas wszystkich , bo nie ma chyba ani jednego człowieka na ziemi, który by kogos nie straciłi nie pożegnał na zawsze. I masz rację ból i tęsknota pozostaną w nas do konca naszych dni.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja nie lubię tego czasu święta zmarłych. Zbyt wielu z mojej rodziny już nie ma wśród nas, pozostaje tylko pielęgnowanie pamięci o nich, wspominanie.
    Bardzo pięknie to wszystko opisałaś, nic dodać, nic ująć, więc wspominajmy jak najczęściej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosiu, chyba nikt nie lubi tego święta.
    Choć ja mam to szczęście, że moi najbliżsi jeszcze żyją, ale widzą jak gasną i boję się tego dnia, gdy będę musiała sie z nimi pożegnać na zawsze.
    Mój tato ma urodziny 1 listopada i wiem że ten dzień kiedyś tam w przyszłości będzie bardzo ciężki.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. podobno żyjemy tak długo jak długo ludzie nas wspominają...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne słowa bardzo uczuciowe i takie prawdziwe, taka zaduma nad tym co było i jak było teraz niestety częściej na cmentarzach widac lans a nie zadumę a szkoda ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja wbrew pozorom lubię to święto ! Bo czyż nie jest tak, że w ciągu roku nie zawsze mamy czas, aby odwiedzić naszych bliskich na cmentarzach ? By przysiąść i pomyśleć o nich, powspominać ? A tak przynajmniej ten jeden wyjątkowy dzień w roku wszystko kręci się właśnie wokół tych, których z nami nie ma. Ja wiem. Wiem, że powinniśmy cały rok myśleć, odwiedzać, zmówić modlitwę, palić znicze... Ale w codziennej bieganinie nie zawsze potrafimy znaleźć na to czas, chęci.... Przykre, ale jakże prawdziwe

    OdpowiedzUsuń
  7. Gosiaczku, cudnie napisałaś, drugie zdanie jest niesamowite, nazwałaś pięknymi prostymi słowami to, co tak trudno wyrazić nawet myślą. Powiem Ci, że nie zgadzam się tylko z jednym, ze stwierdzeniem, że czas nie goi ran. On je zabliźnia, te w sercu także, ale ... jeśli posiadasz taką prawdziwą bliznę, po ranie, to wiesz, że potrafią boleć, nawet bardzo boleć ... tak jest z tą blizną w sercu im osoba była bliższa, tym bardziej boli, na zawsze ... niestety ...
    Ja lubię to święto, mogę łazić po cmentarzu nawet o północy, szczególnie w to święto, bo czuję wtedy bliskość tych, co odeszli ...
    Przytulam do serducha.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie to ujęłaś. Może uda mi się kiedyś ból ukryty sercu ubrać w słowa i w ten sposób chociaż trochę go oswoić. Może... Bożenka ma rację - czas zabliźnia rany, ale to nie znaczy, że blizny nie bolą...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie spuszczę z tonu

Niektórzy twierdzą, że kampanią wyborczą do władz samorządowych emocjonują się zawsze i wyłącznie sami kandydaci. Jasne! Bo jak zaobserwowałam - potencjalnym wyborcom towarzyszy coraz częściej wściekła irytacja, a nazwiska ludzi sięgających po władzę, mnie przynajmniej nie kojarzą się pozytywnie... Albo nie kojarzą mi się wcale.

Tumany tumanią tumanów

Myślę, że warto mieć świadomość tego, co tak naprawdę jest nam w życiu potrzebne, a co zbędne... Co nas cieszy, a co denerwuje i upokarza... I myślę, że warto dzielić się z innymi tym, co myślimy i czujemy... Nie oznacza to jednak, że każda moja publikacja na tym blogu - jest moim fochem. Należy traktować je z lekkim przymrużeniem oka...


Z każdym dniem coraz bardziej jestem przekonana, że zmianę prowadzonej do tej pory polityki w Polsce wymusi jakiś bunt. Powodów przecież jest mnóstwo np.:masowe zwolnienia z pracy i narastające bezrobocie, czy też niezadowolenie ubożejących z dnia na dzień emerytów i rencistów (a będzie jeszcze gorzej, gdy emeryci i renciści staną się „utrzymankami” tych wszystkich zatrudnianych dziś na najniższą stawkę).

Nie bedę domowa kurą

Złapałam się na tym, że dosyć często swój punkt widzenia kieruję na mężczyzn. I doszłam do wniosku, że nie tylko oni są wadliwie skonstruowani przez matkę naturę. Kobiety także. I zastanawiam się niejednokrotnie, kiedy wreszcie „baby” przestaną dyskryminować siebie nawzajem? Kiedy też wreszcie przestaną robić z siebie ,,słodkie idiotki”, ,,ciepłe kluchy’’ bądź ,,domowe kury”? A na dodatek ślepe jak cholera, odmieniające wciąż przez przypadki swoich życiowych partnerów.