wtorek, 18 marca 2014

Przepraszam kochana władzuchno...



Niejednokrotnie mój punkt widzenia skupiał się na sędziach, prokuratorach czy adwokatach. Może niedosłownie, bo w zasadzie było to tylko lekkie „kopnięcie”, ale z pewnością powrócę do nich po kolei w swoim czasie. Nie dlatego, że nie lubię przedstawicieli tego typu profesji, ale dlatego, że ostatnio opanowała ich niechęć do pracy. Ale zostawię ich sobie na deser, a teraz skupię się głównie na stróżach porządku i bezpieczeństwa – czyli policjantach, ale tych z „przypadku”, a nie z powołania, którzy często też przejawiają niechęć do pracy. I nie piszę o nich dlatego, że ich nie lubię…No, tak szczerze mówiąc nie przepadam za nimi. A zwłaszcza wówczas, kiedy wyskakują z jakiegoś zakamuflowanego miejsca na środek jezdni i wymachują lizakiem, jakby odstraszali komary...