wtorek, 15 lipca 2014

Dwunożne indywiduum




Kiedy siadam do pisania felietonu, przez moją głowę przewijają się tysiące najróżniejszych myśli. Nie wiem dlaczego, akurat teraz skojarzyło mi się porównanie psa z mężczyzną. Może dlatego, że nie raz słyszałam deklaracje: „będę ci wierny jak pies". Chyba i koń uśmiałby się z tego! Zdecydowanie częściej w życiu sprawdza się powiedzenie: „Wredny, jak pies”...
Może to porównanie psa z facetem jest niezbyt trafne, bo podobno pies jest najlepszym i najwierniejszym przyjacielem człowieka. Dla wyjaśnienia - pies, to owłosione, czworonożne stworzenie, czasem nawet zapchlone, z którym trzeba przynajmniej dwa razy dziennie wyłazić na spacer i na czas dać jeść, żeby nie zdechło z głodu. W zamian za to, indywiduum odwdzięcza się psią miłością, czyli merdaniem ogonka, lizaniem po twarzy, co mnie akurat nie sprawia zbytniej przyjemności...

Ale nie są to jedyne korzyści płynące z posiadania czworonoga, bo pies to najlepszy kompan wszelkich wypraw. Można z nim pójść np. do lasu, czy parku. I nie dość, że nie pogardzi spacerkiem, to w razie czego obroni przed ewentualnym atakiem gwałciciela. Pies to naprawdę wspaniały przyjaciel, tyle, że często łazęga jak jasna cholera. Po tułaczce wraca wymęczony, śmierdzący, ale jakże szczęśliwy?! I gdzie ta wierność?! A co wspólnego ma z tym takie indywiduum, jak mężczyzna? A no chociażby to, że skoro nawet pies do końca nie jest wierny, to co dopiero facet?

Pomijając jednak ten fakt, wcale nie trudno jest mi doszukać się innych podobieństw między czworonogiem, a „dwunogiem”. Zarówno jednemu, jak i drugiemu trzeba podstawiać michę pod mordę. I właśnie chyba tylko za to, jeden i drugi na swój sposób nas kocha... Mężczyźnie też zdarza się ujadać jeszcze głośniej niż psu i chyba nie pomógłby nawet najciaśniejszy kaganiec. Zdarza mu się też wracać do domu po tygodniowej „delegacji”, tyle, że wówczas nie chce mu się już tak jak psu - merdać na powitanie „ogonem”. A jeśli już od czasu do czasu zamerda, ma to nieco inne znaczenie, no i bywa, że ogonek zbyt szybko opada...

Znalazłam jednak pewną różnicę między nimi. Faceta za nic w świecie nie uda się wyciągnąć na chociażby najkrótszy spacer, bo przez cały czas będzie tak jęczał, jakby miał czyraki pomiędzy dwoma, dużymi palcami nóg... Ale na szczęście ma jednak trochę przewagi nad psem. Przynajmniej nie zadziera nogi, mijając każde drzewko czy najmniejszy krzaczek i nie obwąchuje kół samochodu...

A tak naprawdę, to mężczyznę chyba łatwiej mi porównać do kota niż psa. Bo każdy kiciuś czy to puszysty pers, czy też zwykły dachowiec – to niesamowity leniuszysko. Lubi wygrzewać się w domu, lubi być głaskany i przez wszystkich obsługiwany. Może tydzień leżeć na kanapie, pod warunkiem, że bezustannie będzie głaskany po grzbiecie. W przeciwnym razie, potrafi wyciągnąć swoje pazurki. Chociaż kot też niby jest wierny człowiekowi, też go wielbi, ale tylko wtedy, kiedy to wielbienie mu się odwzajemnia. Jednak, kiedy „kotkowi” znudzi się ta jedna, w kółko głaszcząca go rączka, bez mrugnięcia okiem odejdzie, nie oglądając się za siebie. Jedyne co po nim zostanie, to zapach w mieszkaniu i podrapane ręce...

Dlatego zawsze wcześniej, ot tak dla profilaktyki - należałoby zagłaskać kotka na śmierć... Mogłabym przytoczyć jeszcze wiele porównań mężczyzny z innymi zwierzętami, czy doradzić jak postępować z dwunożnym „indywiduum”... Ale po co mam drażnić przedstawicieli płci brzydkiej... Czasami się przecież do czegoś przydają, prawda?

16 komentarzy:

  1. DDDDDDDDDoooooooooooooooobbbbbbbbbbrrrrrrrrrreeeeeeeeeeee:) Rewelacja ubaw po pachy:) Jesteś wielka:) Uśmiech mam od dechy do dechy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się Martuniu, że sprawiłam Ci taki ubaw;) Pozdrawiam Cie gorąco;)

      Usuń
  2. Uwielbiam Cię i to jak piszesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję moja najwierniejsza Czytelniczko! To chyba najmilsze słowa ze wszystkich komentarzy;) Jeszcze raz dziękuję Diano i bardzo gorąco Cię pozdrawiam;)

      Usuń
  3. świetne!! ale mnie facet bardziej kojarzy sie jednak z kotem niż z psem, ale to tylko dlatego, ze miałam zawsze suczki i one nijak mi facetów nie przypominają:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Facet i kot to też dobre skojarzenie, bo o tym pisałam;) mnie natomiast suczki przypominałyby facetów, dopóki nie zajrzałabym pod ogonek;););) W przeciwnym razie też nie widziałabym różnicy;) Pozdrawiam Cię Renatko cieplutko i dziękuję za odwiedziny oraz komentarz;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosiu wstyd mi !!!! że dopiero teraz tu zajrzałam :-( Gdzie ja głowe miałam to nie wiem Przecież powinnam wczesniej zgadnąc ,że Twoje felietony muszą byc doskonałe. Lekko napisane, świetnie się je czyta. I takie bardzo życiowe są !! przeczytałam jednym tchem mając cały czas uśmiech na dzióbie. I jak sie tak głębiej zastanowic to faceci faktycznie mają dużo z psa i kota , może to ich poprzednie wcielenia były ??????
    Masz mnie tu już zawsze .
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Aniu za ostatnie słowa Twojego komentarza;) Są dla mnie bardzo cenne! A gdzie wcześniej miałaś tę swoją głowę... Nie wiem i nie wnikam w szczegóły;) No przecież nie jestem agentem CBŚ;) I nie wiem, czy moje felietony czyta się lekko, czy ciężko... To zależy od Czytelnika. Jeden odbiera je jako lekkie, inny jako ciężkie. Ja piszę po prostu to, co myślę;) I tak jak napisałam w nagłówku - należy je traktować z lekkim przymrużeniem oka;) A Twoja decyzja cyt.,, Masz mnie tu już zawsze" jest dla mnie bardzo miła i budująca, bo jak zaczęłam publikować swoje felietony i nie było ani jednego komentarza, to zwątpiłam, czy jest w ogóle sens publikowania ich... a teraz widzę, że ten blog stał się bardziej popularniejszy od pozostałych? Pozdrawiam Cię Aniutku bardzo gorąco i dziękuję za przemiłe komentarze;) Buziaczki;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się Aniu, że wreszcie się tu znalazłaś;) A jeszcze bardziej, że chcesz pozostać tu na zawsze. Buziaki;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję;) Dziękuję też za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mocno zarysowane!
    ale niestety oddaje generalną zasadę w naszym patriarchalnym społeczeństwie,
    ale wiesz co, myślę, że często baby same są sobie winne temu stanowi rzeczy,
    bo faceta jak psa, trzeba wychować!

    od małego

    i to tyczy się kobitki was wszystkich: babcie, matki, żony i kochanki! :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dorotko, podsumowałaś konkretnie:) Pozdrawiam Cie gorąco;)

    OdpowiedzUsuń
  11. "co tam panie w polityce..." chciało by się zapytać...

    Gocha, może by tak mały komentarzyk do bieżących wydarzeń?
    Bo mi się ulewa po urlopie i muszę, się gdzieś powyrażać :-D
    a u ciebie jest przestrzeń ku temu ;-)

    No bo jak tu żyć ( panie premierze) w tym kraju gdzie forsuje sie takie debilizmy jak ostanio...
    a to kretyński pomysł z podniesieniem ceny piwa żeby się młodzież nie alkoholizowała (he, he, he)

    a to jakieś cyrografy krwią w własną podpisywane przez nauczycieli co by prymat jedynie słusznej i nieomylnej stolicy apostolskiej po wszystkich szkołach kraju głosili (he, he, he)

    a to polowanie na czarownice na drogach ( swoją drogą genialny temat zastępczy) coby w trzeźwości kierowców zachować (he, he, he)

    i żeby nie było, ja jestem za trzezwościa za kółkiem, ale statystyki pokazują, że na tle innych ościennych krajów w tym temacie wypadamy zaskakująco dobrze, jak się okazuje dużo większy problem w tym mają chociażby Niemcy o Irlandii nie wspomnę! ( tam 40% wypadków drogowych odbywa się przy udziale pijanego kierowcy).

    Więc na logikę, co tam się dzieje w kuluarach takiego, ze aż takimi debilizmami trzeba zająć umysły maluczkich i media (first of all) coby tam większych kantów nie wypatrzyły?...


    pozdrawiam :-D


    OdpowiedzUsuń