niedziela, 29 czerwca 2014

Nie jestem grzeczną dziewczynką

Nie rozumiem, dlaczego niektórzy twierdzą, że piszę wulgarnie... Nawet mój kolega, który jest najwierniejszym moim Czytelnikiem oznajmił mi wprost, że: „kobieta powinna łagodzić obyczaje”, a nie „dokładać” wszystkim po kolei. Figę prawda! Kobieta, zwłaszcza pisząca powinna odróżniać dobro od zła i być szczera. Czasami nawet do bólu. Dlaczego niby mam nie używać słów typu: „pieprznąć”, „rąbnąć”, „olać” itp. Przyznam szczerze, że najchętniej pisałabym tak, jak myślę... A ile wulgaryzmów pada z ust rodaków i rodaczek w mowie potocznej? Czasami więdną mi uszy...
Uważam, że mój felietonowy wulgaryzm jest i tak delikatny. Niektórym przydałoby się naprawdę mocniej „dokopać”. Oczywiście słownie, bo ręcznie mi nie wypada. Chociaż często świerzbi mnie ręka i nie wiem, jak długo jeszcze uda mi się zaciskać pięść. A przy okazji i zęby... Nie rozumiem więc, dlaczego mam ograniczać swoje słownictwo? Tylko dlatego, że jestem kobietą? Przecież nie będę udawała grzecznej dziewczynki, kiedy złość we mnie kipi?! Zresztą, nigdy nią nie byłam. Już w wieku kilku miesięcy, dwoma ząbkami pogryzłam żyletkę. Nie wiem czy ze złości, czy z ciekawości? Och, gdybym wtedy znała te wulgarne słówka – dostałoby się tej żyletce...

Ale w wieku przedszkolnym potrafiłam już „łagodzić obyczaje”. Najczęściej łopatką do piasku, rękoma, nogami, a w ostateczności zębami. Z przyjemnością wjeżdżałam rowerkiem w największe kałuże i żałowałam, że nikogo nie ma w pobliżu. Malowałam kolorowymi kredkami po ścianach i meblach, uwielbiałam siedzieć na wierzchołkach drzew i... wydłubywać cyrklem na zdjęciach oczy wszystkim z rodziny, którzy „zaszli mi za skórę”.

W wieku szkolnym grałam z kolegami w „nogę”, brałam czynny udział we wszystkich bójkach z nimi, a na lekcjach puszczałam papierowe samoloty i pisałam sprośne wierszyki. To straszne, prawda? Takiej osobowości raczej kiecka nie pasuje... No cóż, co prawda ze wstrętem, ale czasami muszę ją założyć. Najważniejsze jednak, że wyrosłam z chuligańskich wybryków. No może nie do końca, bo czasami chętnie dziubnęłabym cyrklem jakiegoś cymbała, których pod dostatkiem u nas wzdłuż i wszerz.

A tak szczerze mówiąc, to wcale nie zmieniłam się. Bo niezbyt przyzwoite zachowanie, zastąpiło urozmaicone słownictwo. A to, że niektórym nie podoba się moje pisanie? Gwiżdżę na to. Nie mam zamiaru, tak jak robią to inni - głaskać kogoś w momencie, kiedy zasługuje na porządne wystrzelanie po pysku. Nie mam też zamiaru bronić kogoś, kto powinien gnić w pierdlu. I nie mam zamiaru zmieniać stylu pisania, by uszczęśliwiać zgorszonych Czytelników. I wbrew mojemu, najwierniejszemu Czytelnikowi, czyli mojemu koledze - będę „dokładała” każdemu, kto na to zasługuje.

Napiszę wprost, że np. nie lubię Murzynów, bo mają śmierdzący pot. Nie znaczy to, że jestem rasistką. Ale niby, dlaczego miałabym kłamać? A może jeszcze „przekazywać im znak pokoju”? Mam pisać, że ich kocham, jeżeli tak nie jest? Przecież mamy podobno nieograniczoną wolność słowa... Czytelnik musi wiedzieć o kim, o czym czyta i dlaczego. Dlatego będę „pieprzyła”, „rąbała”, a jak zajdzie potrzeba – to i „olewała”. Tak po prostu, bo nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę grzeczną dziewczynką. Samo to stwierdzenie do czegoś przecież zobowiązuje. Prawda?



15 komentarzy:

  1. kto nie chce niech nie czyta
    a ty bądż po postu sobą,
    ja tam wolę autentyzm od źle pojmowanej poprawności politycznej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Dorotko. Kto chce, niech czyta. A ja jestem, byłam i będę sobą. Pozdrawiaam serdecznie;)

      Usuń
  2. A ja lubię cię czytać, nie odczytuje tego wszystkiego wulgarnie tylko własnie tak z emocjami, ja np raczej nie używam takiego słownictwa no naprawdę nie często mi się zdarza i kto mnie zna wie że jestem taka w życiu jak na blogu (niestety mam opinię osoby która jest spokojna i nigdy się nie złości taka czasem przesłodzona ja nie lubię tego w sobie ale tak mam, mam cichy spokojny ton głosu, mam taki wygląd i taka jestem) za to uwielbiam energetycznych ludzi którzy nie boją się mówić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem spokojna... Przynajmniej większość tak mnie widzi... Ale jak ktoś próbuje wejść mi na głowę, to nie pozwalam sobie na to. I mówić, czy pisać to, co myślę - też się nie boję. Pozdrawiam Cię cieplutko;)

      Usuń
  3. Kiedyś mówiło się, że - jesteś źle wychowana , lub właśnie - niegrzeczna , dziś jest modne stwierdzenie, że dziecko ma ADHD, jak zwał tak zwał, energia Cię rozpiera i dobrze, że nie dasz sobie w " kasze dmuchać ". Może nie do końca pochwalam i nie używam słownictwa, gdzie wszystko nadaje się do wypikania, ale czasem bywają takie momenty, że mnie krew zalewa i nic innego tam nie pasuje. Miewałam z tego powodu mieszane odczucia, aż do ubiegłego tygodnia, kiedy to nasz proboszcz - vel prałat, bo uwielbia stawiać akcent na swój tytuł - otwierając drzwi - powiedział parafiance, która się przyszła ująć w pewnej sprawie za młodzieżą - prosze stąd wypierd**ać. Dodam tylko , że miał kupe szczęścia, że to nie ja byłam :) A co do reszty, to dopóki nie robisz nikomu krzywdy, to myśl co chcesz. A białasy też nie wszystkie ładnie pachną :)
    Pozdrawiam :)
    Ps. Jak po raz kolejny ( to chyba z 5 podejście ) mi wetnie, to normalnie pi, pi, pi !!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zawsze rozpiera mnie ta energia Bożenko, ale właśnie dobrze to ujęłaś, że ,,nie dam sobie ,,dmuchać w kaszę''. Odnośnie zachowania księdza, który posłużył się zdecydowanie wulgarniejszym słownictwem - to gdyby trafił na mnie - na pierwszej mszy zjeżdżałby z ambony po poręczy;) Pozdrowionka z deszczowego Mazowsza;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No mam Jolu... Ale nie aż taki ,,czarny'' i jak napisałam w opisie bloga, moje felietony należy traktować trochę z ,,przymrużeniem oka''. Pozdrawiam Cię serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Blog jest absolutnie Twój i masz prawo być tutaj sobą czy się komuś podoba czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację. Zgadzam się z Tobą w stu procentach i pozdrawiam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gośka, napisz coś nowego wreszcie! Ile jeszcze razy mam tu zaglądać na pusto, ty myślisz, że ja nogi na loterii wygrałam? :-)

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Dorciu, dla Ciebie wszystko! Wiem, że się nabiegasz, ale zabrakło mi natchnienia;) Ok. Postaram się wieczorem coś wrzucić. Buziaki;)

    OdpowiedzUsuń